Informacje ogólne
Lista Jeńców
Renowacja cmentarza
Ceremonie pogrzebowe
Literatura obozowa
Kontakt
Wyszukiwanie w Serwisie
   
 

Ceremonia pogrzebowa w Tangerhutte wyglądała podobnie, jak w większości innych obozów jenieckich. Opisuje ją Bogusław Cereniewicz w książce "Lazarett T":

" ... Ceremonia pogrzebu odbywała się w każdy wtorek bez względu na to, kiedy nastąpiła śmierć. Obrzęd jest skromny. Na cmentarz udaje się ksiądz oraz delegacja chorych. Ksiądz odczytuje  krótką modlitwę. Dowódca delegacji podaje komendę "baczność", składa wieniec i chwilą ciszy żegna i cześć oddaje zmarłemu koledze. Niegdyś był składany na grobie wieniec od Wermahtu w asyście małego oddziałku wojska, potem ukazał się rozkaz zabraniający Niemcom oddawania honorów zmarłym Polakom jako zbrodniarzom wojennym, ale nie dotyczyło to innych narodowości. Bez względu na bezprzykładną bezczelność takiego postępowania cieszylismy się, że nad grobami kolegów nie będzie juz znienawidzonej swastyki oraz gardłowych okrzyków i komend.

Groby porosły już trawą, na niektórych posadził ktoś kwiaty, na innych leżą wieńce z napisami we wszystkich językach. Po paru latach odmierzony obszar okazał się za mały i musiano go jeszcze raz poszerzyć. Obecnie stoi wielki las uszeregowanych i wyrównanych krzyżyków. Cmentarz jest brzydki i nie ma w sobie nic z ciszy i spokoju miejsca wiecznego spoczynku. Nie kwitną bzy ni jaśminy, nie ma ustronnych ławeczek ..."


Do tradycji należało też odwiedzanie grobów swoich kolegów w Święto Zmarłych. Tak wspomina ten dzień Tadeusz Widmański w książce "Szpital w Niewoli":

" ... Przed Zaduszkami Niemcy zgodzili się na odwiedzenie przez nas naszych zmarłych na cmentarzu. Pierwszego listopada w godzinach popołudniowych przyszli do nas chorzy ze Strzelnicy i razem wyruszyliśmy na cmentarz. Oczywiście w tym spacerze wzięli udział tylko ci chorzy, którzy mogli bez szkody dla zdrowia przewędrować krokiem marszowym trzy kilometry i którzy mieli własne czy pożyczone porządnie wyglądające i dopasowane płaszcze i buty. Prowadził kolumnę trójkową urzędujący mąż zaufania, podpułkownik Riesser.

Należy stwierdzić, że groby naszych zmarłych kolegów były utrzymane porządnie i czysto. Dookoła każdej mogiłki nie zachwaszczony trawniczek. Na wielu mogiłach kwiaty położone nieznaną ręką.

Na każdym z trzystu sześćdziesięciu dwóch grobów zapaliliśmy znicze. Jeden potężny znicz-pochodnia zapłonął w głównej alei cmentarza pod krzyżem. Po odprawieniu przez kapelana Francuza modłów przybyli rozeszli się do grobów przyjaciół i znajomych. A ja, znając stany płuc moich chorych i patrząc na równe szeregi trzystu sześćdziesięciu dwóch grobów, oczami wyobraźni widziałem wydłużające się szeregi mogił ...

Tego dnia wieczorem nie było słychać w szpitalu śmiechów i głośnych rozmów. Nawet do wieczornych roborów brydżowych, rozgrywanych codziennie na stołach w korytarzu, nie było kandydatów. Wszyscy cichutko pokładli się do łóżek, zadumani i jakby z otoczenia wyłączeni. ..."


Przebieg ceremonii pogrzebowej w innym obozie - Oflagu X A Itzehoe możemy prześledzić na podstawie kopii unikatowych zdjęć skompletowanych przez Andrzeja Szutowicza, znajdujących się w zbiorach Muzeum Woldenberczyków w Dobiegniewie.

Pogrzeb ten odbył się 17 lub 18 września 1940 r. na cmentarzu miejskim w Itzehoe. Pochowano wówczas por. Mieczkowskiego. Zdjęcia te zachowali dla potomnych: Władysław Przybysławski, B.Horsthemke, Bolesław Sieracki:

 




Data ostatniej modyfikacji: